Skąd się wzięło Espelibro, czyli o tym, jak wybrać nazwę dla firmy

Skąd się wzięło Espelibro, czyli o tym, jak wybrać nazwę dla firmy
Możesz wynająć do tego specjalistę, możesz znaleźć inspirację we śnie, a możesz też godzinami siedzieć i myśleć, by w końcu to zrobić – stworzyć nazwę dla swojej firmy. Bez tego nie zarejestrujesz działalności gospodarczej i nie zaczniesz budować swojej marki. Dziś opowiem o tym, jak ten proces wyglądał u mnie i jakie rady dałabym osobom, które chciałyby wymyślić nazwę dla swojej firmy.

W jaki sposób wymyśliłam nazwę swojej firmy?

W nocy z 9 na 10 kwietnia 2017 roku naszła mnie nagła myśl, że powinnam przerzucić się z licznych umów o dzieło na samodzielną działalność gospodarczą. Bez głębszego namysłu sięgnęłam wtedy po notatnik i zaczęłam dumać nad nazwą, jaką mogłabym nadać swojemu biznesowi. W grę wchodziły właściwie tylko dwie opcje – albo nazwa zaczerpnięta z mojego ukochanego języka esperanto, albo nazwa związana z moją rodziną. Choć ostatecznie wygrała opcja pierwsza, to do tej drugiej byłam szczególnie zapalona.

Pierwotnie moja firma miała się nazywać Agencja Kreatywna Gander. W ten sposób pragnęłam uhonorować moje korzenie, gdyż “gander”, to w języku angielskim “gąsior”, a ja jeszcze pięć lat temu byłam Klaudyną Gąsior właśnie. Szybko uświadomiłam sobie jednak, że paru innych Gąsiorów przede mną wpadło na ten sam pomysł i firmy z wykorzystaniem tego motywu już funkcjonują. Nie byłabym sobą, gdybym i ja poszła tak utartą ścieżką.

W ten sposób zrodził się pomysł na powołanie do życia Agencji Kreatywnej Skribado (skribado znaczy pisanie). Na papierze projektowałam już logo, oczami wyobraźni widziałam już całą identyfikację wizualną, a wtedy do tematu wtrącił się mój mąż, który uznał, że nazwa jest zbyt toporna i w ogóle mu się nie podoba.

Proces wymyślania nazwy musiał więc rozpocząć się na nowo.

Do głowy przychodziły mi przeróżne słowa i zwroty istniejące w esperancie. Ostatecznie wpadłam na pomysł, by połączyć ze sobą dwa słowa – espero (nadzieja) oraz libro (książka). W ten właśnie sposób powstało Espelibro, a brak zastrzeżeń ze strony męża oznaczał dla mnie zielone światło do działania!

wymyślanie nazwy firmy

Tak właśnie wyglądał u mnie proces obmyślania nazwy. Te podejrzane elementy rysunkowe to sowy i pióra. Chyba jest już dla Was oczywiste, że zostałam stworzona do pisania, nie do rysowania.

Jak wybrać nazwę dla firmy?

Na początek – zgodnie z przepisami. W przypadku jednoosobowej działalności konieczne jest zarejestrowanie firmy z imieniem i nazwiskiem w nazwie. W moim przypadku pełna nazwa zgłoszona do CEIDG brzmi: Agencja Kreatywna Espelibro Klaudyna Maciąg. Takie dane znajdują się w dokumentach firmowych, ale już na stronie internetowej posługuję się wersją krótszą.

Wybierając nazwę firmy, warto pomyśleć o tym, czy będzie łatwa do wymówienia i zapisania przez innych. Nie ma nic bardziej frustrującego, niż konieczność literowania, sprawdzania cudzego zapisu, upewniania się, dyktowania i powtarzania nazwy po kilka razy. Sama aż tak ekstremalnych sytuacji nie miewałam, ale zdarzyło się, że ktoś, komu podawałam dane do faktury, wpisywał w papierach urocze “S P Libro”.

Odradzałabym więc nazwy bardzo skomplikowane czy trudne do zapamiętania. Unikałabym też takich, w których pojawiają się polskie znaki. Dlaczego? Z uwagi na domeny internetowe. Lepiej brzmi “strefa-dzieciaka.pl” niż “zakatek-brzdaca.com”, czyż nie? Na domeny w ogóle warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności. Nie wybrałabym nazwy, która już funkcjonuje i blokuje najpopularniejsze rozszerzenia, bo raz, że to utrudnia pozycjonowanie i identyfikację marki, a dwa, że może być mylące dla odbiorców. Poza tym czy nie lepiej byłoby wyróżnić się czymś nowym, zamiast powielać to, co wymyślił już ktoś inny?

Inspiracji dla nazwy firmy warto szukać w obcych językach, ale należy pamiętać, by nie były to słowa, które inaczej się wypowiada, a inaczej zapisuje (zwłaszcza, gdy nie są to popularne wyrazy pochodzące z angielskiego). Prawdziwą kopalnią inspiracji może być też otaczający nas świat – nazwy zaczerpnięte z astronomii, przyrody czy nauki. Spokojnie można też pokusić się o wymyślenie nazwy totalnie abstrakcyjnej, która zaintryguje odbiorców i będzie naprawdę unikalna.

To, czego sama bym unikała, to powielanie utartych schematów. Firm budowlanych z “bud” w nazwie mamy w Polsce całe mnóstwo. Nazw z końcówką -ex czy -pol – jeszcze więcej. Pójście w kierunku sztampowych rozwiązań nie jest dobre, nawet jeśli ktoś wyobraża sobie, że dzięki schematyczności klient od razu będzie wiedział, z jaką branżą ma do czynienia. Nawet w dziedzinach “codziennych” warto postawić na odrobinę oryginalności. Sama wolałabym nazywać się “Ania od ciachania” niż prowadzić piąty “Salon fryzjerski Ania” w mieście.

A jeżeli czujesz, że nie dasz rady wymyślić nazwy samodzielnie, możesz zapłacić za to komuś, kto zajmuje się tym zawodowo. Ja jednak nigdy nie odebrałabym sobie tej przyjemności, jaką było tworzenie marki Espelibro od samych podstaw.

 

Warto przeczytać

Na moim blogu kreatywa.net znajdziecie wpisy poświęcone językowi esperanto, który był moją inspiracją podczas wymyślania nazwy firmy. Zapraszam do lektury: Poznaj esperanto, pokochaj esperanto, ucz się esperanta! oraz Samodzielna nauka esperanta od podstaw.

6 responses to “Skąd się wzięło Espelibro, czyli o tym, jak wybrać nazwę dla firmy”

  1. Masz rękę do rysunków:) A i nazwa bardzo ciekawa, choć trudna do wymówienia

    • Klaudyna Maciąg pisze:

      Dlaczego trudna? 🙂 Wymawiasz dokładnie tak, jak piszesz. Specjalnie nie chciałam tego komplikować.

  2. aldia.arcadia pisze:

    Ciekawy post 🙂 z nazwą już u mnie trochę późno, ale dobrze wiedziec 😉 Pozdrawiam

  3. Bielecki.es pisze:

    Kilka solidnych podpowiedzi dla chcących stworzyć coś własnego 😉

  4. Konrad | naming pisze:

    W Espelibro też czuć powiew wolności (libre), co dodaje nazwie jeszcze bardziej uniwersalnego wydźwięku. Na plus 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.